Skuteczne strony internetowe. Oryginalny	 web design. HTML5. Warszawa

Away From Keyboard

Jak widzicie, wśród licznych zmian na ℓogu, zrezygnowaliśmy z komentarzy Disqus. Wnioski z wielomiesięcznej obserwacji były bezwzględne – większość komentujących nie czyta komentarzy swoich poprzedników, gdzie często znajdują się odpowiedzi na ich pytania. Obecnie wstawiliśmy komentarze Facebook – czas pokaże czy sprawdzą się lepiej?11OK, to był najkrótszy eksperyment ever. Brak moderacji. Parę kwaśnych uwag od znajomych. Wpis Bekona… komentarze Facebooka skasowane :)

Śmierć komentarza

W rzeczywistości problem z komentarzami wynika z gruntownej przemiany jaka wydarzyła się w Internecie w ciągu ostatnich kilku lat. Jeszcze 2 lata temu, blog był prywatnym królestwem autora, gdzie budował on swoją prywatną społeczność. System komentarzy na dużym blogu przypomina forum dyskusyjne którego uczestnicy rozmawiają często bez udziału autora. Zwykle pierwszy komentarz musi być zatwierdzony, a kolejne przechodzą już automatycznie – w pewien sposób jest to symboliczne „założenie konta” czyli przyjęcie do społeczności. Zdarza się, że ktoś używa konkretnego nicka, albo w ogóle komentuje – tylko na jednym i konkretnym blogu, który tworzył coś w rodzaju małego serwisu społecznościowego. Jednak ten model – mimo, że ciągle jeszcze funkcjonuje – powolutku odchodzi jak papierowe gazety.

Re:akcja

Zmiany zapoczątkował zapewne Twitter, który zaproponował system, gdzie zamiast komentować czyjś wpis reagujesz własnym. Ta drobna zmiana okazała się na dłuższą metę wywrotowa. Mechanizm reakcji wypiera dodawanie komentarza na komentowanej stronie. O wiele lepiej skomentować ją na Facebooku  - gdzie zobaczy to część z naszych 340 znajomych, a jeszcze szybciej wcisnąć przycisk „Lubię to”. Choć umieszczony na stronie tak jak formularz komentarza – nie jest jej częścią, a jedynie końcówką serwisu społecznościowego gdzie użytkownik ze swoich reakcji tworzy codzienny lifestream.

Bujanie w obłokach

Zmiana jest dobra dla odbiorcy i społeczności. Na profilu czy twitterze znajomego – łatwo jest sprawdzić gdzie się udziela i co czyta i brać w tym udział. Takie przeniesienie akcentu działa na korzyść wzmacniania i pogłębiania własnych sieci społecznych. Lepiej orientujemy się w tym czym żyją nasi znajomi, o czym z nimi rozmawiać i z jakich hermetycznych dowcipów śmiać się tego popołudnia.

Naturalnym efektem jest powolne obumieranie komentarzy tradycyjnych. Ludzie ciągle je dodają, ale – jak pokazuje praktyka – nie interesują się już aktywnym ich czytaniem, zapominają wrócić na stronę, by przeczytać odpowiedź na własne pytania. O wiele ciekawiej jest poruszać się w chmurze reakcji gdzie dzieje się więcej i szybciej.

Naturalnym efektem są strony typu Kwejk, które komentarzy nie posiadają wcale.

Klik!

Nie spotkałem się jednak nigdzie z odnotowaniem innego zjawiska – powolną śmiercią fizycznej klawiatury. To, że „Lubię to” jest często naszą jedyną reakcją na przyswajaną treść – jest częścią tego samego procesu, którego częścią są smartfony, tablety i czytniki ebooków. Klawiatura znika z urządzeń, których używamy jako podstawowej „bramki” do Internetu.

Klawiatura zaczyna być narzędziem specjalistycznym – potrzebnym jedynie komuś, kto naprawdę sporo pisze. Inni wstukają tekst kciukiem i to nie cały, bo słowa podpowiada słownik. Jednak zaczynają też pojawiać się urządzenia takie jak HTC Salsa – czyli pierwszy telefon z przyciskiem „Facebook”.

W tym samym czasie konsole do gier zaangażowały nas do ruchu całym ciałem, a różnego rodzaju gesty (na razie tylko na touchpadach, myszach i tabletach) stają się częścią nowych sposobów komunikacji z maszynami. Gdzieś w przyszłości majaczy wprowadzanie tekstu poprzez werbalizowanie go w myślach, ale czy w międzyczasie informacja tekstowa nie straci trochę na znaczeniu? Ok… oddaliliśmy się trochę za daleko w przód. Wracajmy – żeby nie naruszyć integralności continuum czasoprzestrzennego.

Mam na koniec parę pytań do was:

  1. Czy w epoce Facebooka piszecie więcej, mniej czy tyle samo?
  2. Czy zdarza się wam jeszcze angażować w dyskusje na blogach?
  3. Czy dużo piszecie na urządzeniach bez fizycznej klawiatury?

Jak możecie odpowiedzieć skoro nie ma komentarzy? Najlepiej na swoim blogu, twitterze, blipie, facebooku… a może vlog na YouTube? Jeżeli tylko załączycie link – odpowiedź na pewno do nas dotrze.

AFK